Coffee Writing Simona Niszczak
REFLECTIONS

ZAPOMNIANI BOHATERZY NOWEJ RZECZYWISTOŚCI

Kiedy zaczynam pisać ten tekst w głowie mam jeszcze brawa i dzwony kościelne, które co środę biją około 19 przez piętnaście minut. To oklaskiwanie służby zdrowia (nid. zorgapplaus), w ramach podziękowania za trud, czas i poświęcenie w tym trudnym dla wszystkich okresie. To wspaniały gest dla wszystkich osób związanych ze służbą zdrowia. Jednakże osoby, które w czasach koronarzeczywistości muszą pracować więcej i ciężej to nie tylko Ci z sektoru medycznego. To także przecież sprzedawcy, policjanci, strażacy, kierowcy, listonosze i (a może i przede wszystkim!) magazynierzy. Choć o tych ostatnich się nie mówi, a jeśli już to bardzo mało. Nie są pierwszymi, którzy w tej sytuacji cisną się na usta, a możecie mi wierzyć lub nie, ale w tej sytuacji wiele magazynierów pracuje więcej niż dotychczas.

Siedzisz w domu już kolejny dzień – a może by tak nowe poduszki, firany też zdałoby się zmienić, jakiegoś innego ducha tchnąć w ten dom… Klik. Wszędzie bombarduje Cię hashtag #zostańwdomu, myślisz sobie, że miałaś iść na zakupy, ale w sumie… Przecież możesz je zamówić przez internet… Klik. Z nudów robisz porządek w ciuchach, widzisz, że dzieci z wielu rzeczy już wyrosły, trzeba zaktualizować ich garderobę. I Twoją przy okazji. I męża. Klik. Ach, ta szkoła online, trzeba kupić dziecku laptop, bo wiecznie korzysta z Twojego. Klik.

Klik, klik, klik… Wiesz już o co mi chodzi? Z wieloma rzeczami przenieśliśmy się do internetu, także z zakupami. Ktoś jednak musi waszą listę zakupów odebrać, zatwierdzić i sprawdzić. Komputer przypasowuje lokacje i zamówienie jest gotowe do druku. Ktoś musi Wasze zlecenie zeskanować i skompletować biegając po magazynie. Często na czas, wśród innych, śpieszących się magazynierów. O zachowaniu dystansu nie ma mowy. Dalej, ktoś musi to zamówienie sprawdzić i zakontraktować. Spakować, wydrukować adres wysyłki, w końcu załadować do samochodu lub zanieść na pocztę. Mnóstwo ludzi wciągniętych w wir pracy z powodu jednej wysyłki. Oni nie siedzą w domach.

Wiele z nich pracuje w systemie zmianowym, nierzadko po wiele (o wiele za dużo) godzin. To dzięki temu czasem już następnego dnia możesz cieszyć się produktami, które wczoraj zamówiłaś. To samo tyczy się sorterów i pracowników poczty, którzy zaczynają swoje dniówki wcześnie rano, kiedy wielu z nas jeszcze śpi. Sieć się powiększa, przecież ktoś musi te produkty wyprodukować, stąd szklarnie i linie produkcyjne idą pełną parą. Ludzie pracujący pod presją, niektórzy na skraju sił. I w końcu Ci, którzy zarządzają personelem, kiedy ktoś z całego łańcucha się rozchoruje.

Tak, magazynierzy zajmują jednak szczególne miejsce w moim sercu, samej było mi kiedyś dane pracować w magazynie i zobaczyć, jak to wygląda od środka. Jak inne jest to miejsce, kiedy każdego dnia obserwujesz światło tylko przez małe okienka, a jak inne, kiedy przychodzisz do niego na chwilę, na kontrolę. Kiedy całe dnie spędzasz w ciemnym magazynie zbierając produkty, kiedy nawiązują się przyjaźnie, ale i pojawiają się wrogowie. Ja swoje stanowiska wspominam ciepło, mimo różnic (także w zdaniach). Były problemy, były łzy, ale był też śmiech, zabawa w berka, wspólne żarty…

Czy akceptujemy to, czy nie żyjemy w sieci. Nie tylko tej wirtualnej, ale także realnej sieci ludzi. Naszym działaniem pociągamy wiele sznurków, wiele osób. Nie namawiam Cię tutaj do przerywania zakupów online, czy ograniczania ich. Nie, rób, co uważasz za słuszne.

Tylko… pomyśl czasem o tych bohaterach, którzy również dźwigają (czasem dosłownie) ten koronawirusowy ciężar. I następnym razem pomyśl o brawach również dla nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *