Simona Zacha Niszczak 1 - ŚWIĘTA (NIE) INNE NIŻ WSZYSTKIE.
REFLECTIONS

ŚWIĘTA (NIE) INNE NIŻ WSZYSTKIE.

Pamiętam tamto Boże Narodzenie, jakby to było wczoraj. Pamiętam spisanie planów i pomysłów, na wigilijne potrawy, pieczenie ciast rano przed pracą, dekorację domu dzień przed Wigilią i w końcu trasę z pracy w wigilijne popołudnie. Pamiętam te Święta, bo to były nasze pierwsze samotne święta. Kiedy byliśmy tylko we dwoje, ja i On.

Być może zapamiętałam te Święta, bo były inne niż te, które znałam do tej pory, a być może dlatego, że były to moje pierwsze (pełne) święta za granicą. Nie wiem, choć był w tym rodzaj jakiejś magii, przeżywania czegoś pierwszy raz i w inny sposób. Przed tym doświadczeniem nie wyobrażałam sobie innych Świąt niż z rodzicami przy naszym wielkim stole.
A jednak w nowej sytuacji odnalazłam się bardzo szybko. I podobało mi się to. Ten spokój, cisza, przeżywanie tajemnicy Świąt w samotności.

Simona Zacha Niszczak 2 - ŚWIĘTA (NIE) INNE NIŻ WSZYSTKIE.

Po Bożym Narodzeniu przyszedł czas na samotną Wielkanoc. Mimo, że tym razem nie był to nasz wybór, ale jakieś odgórne zalecenia nie bałam się tych samotnych Świąt tylko we trójkę. Nie przeżywaliśmy, że to będą Święta inne niż wszystkie. Cieszyliśmy się na czas spędzony razem, na spokojnie i odświętnie. Może dlatego, że dla mnie Wielkanoc to inny rodzaj Świąt, nieco mniej rodzinny, mniej spokojny? Albo może dlatego, że jeśli jesteśmy w Niderlandii spędzamy je zawsze w małym gronie z dwójką przyjaciół?

Zanim poznałam swojego męża przez jakiś czas korespondowałam z pewnym chłopakiem, którego poznałam w Niderlandii. Kiedyś powiedział mi, że spędza święta w Holandii, z mamą, oboje muszą iść do pracy, bo nie dostali urlopu. Nie mieściło mi się to w głowie (ale to było bardzo dawno). Kilka lat później mój (jeszcze wtedy) chłopak opowiadał mi o spacerze po kampingu w wigilijną noc. Mnóstwo świateł w tych maleńkich domkach, mnóstwo ludzi, którzy spędzali ten wieczór sami. Mnóstwo ludzi, a wszyscy… samotni.

Nasze samotne Święta nauczyły mnie pokory.

Nauczyły mnie myśleć o tych, którzy muszą czekać w kolejce (!), żeby dostać urlop i pojechać na Święta do Polski. Nauczyły mnie myśleć o ludziach, którzy muszą wybrać między Wielkanocą a Bożym Narodzeniem, bo mogą dostać urlop tylko na jedne Święta. Nauczyły mnie myśleć o ludziach, których pragną kultywować polskie tradycje, ale nie mają dostępu do pasterki, czy rezurekcji.

Nie baliśmy się samotnych Świąt. Owszem, było nam przykro, że w tym roku nie spotkamy się ze znajomymi, jak mieliśmy to w zwyczaju. A jednak byliśmy podekscytowani, mieliśmy święconkę, wspólną modlitwę i pyszny żurek. A przede wszystkim mieliśmy siebie. I czas dla siebie. I spokój.

Simona Zacha Niszczak 3 - ŚWIĘTA (NIE) INNE NIŻ WSZYSTKIE.

Co rusz słyszałam w radiu jak inne są te święta i w ogóle i wtedy myślałam tylko o jednym. O ludziach, dla których te Święta będą takie… jak zawsze. Kolejna Wielkanoc spędzona w samotności. Kolejna Wielkanoc spędzona za granicą, z bliskimi dostępnymi tylko online. Kolejne Święta spędzone na szybko i byle jak.

Czy siedząc przy wielkanocnym stole w tak małym, okrojonym gronie pomyślałaś, że dla niektórych takie święta to coś normalnego? Czasem to kwestia jakiegoś wyboru – wyprowadzka za granicę, stypendium, praca na dyżury itd. Innym razem to śmierć bliskiej osoby, odległość, a w jeszcze innej sytuacji… kłótnia rodzinna, kiedy ludzie choć mogą to nie chcą ze sobą rozmawiać.

Nie chcę się żalić takim postem. W końcu życie za granicę to prywatna decyzja. Czasem warto jednak otworzyć oczy.

Możliwe, że taka Wielkanoc niejako zmusi wielu ludzi do refleksji. Nad tym, jakimi są szczęściarzami, że mieli z kim tę Wielkanoc spędzić. Że mogli zrobić to w zgodzie z sobą.
Bądźmy wdzięczni za to, co mamy. I za to, że mimo ciężkich czasów Jezus znów zmartwychwstał i mogliśmy to świętować. Tak, jak w tej sytuacji umieliśmy.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *