Coffee Writing Simona Niszczak
REFLECTIONS

CLOSE THAT DOOR.

Możesz żyć po polsku w Niderlandii. Pewnie! Większość z nas, Polaków, żyje tutaj po polsku. Uśmiechasz się teraz pod nosem, tak, wiem. No przecież, że to nie Ty, jesteś tak inna i wyjątkowa, zakochana w tym kraju, wszystko jest tutaj takie oh…
A jednak coś w Twoich oczach, w powolnym wdechu i w tym smutnym uśmiechu mówi mi, że nie potrafisz odnaleźć się w kraju tysiąca kanałów, że życie po polsku różni się od życia po niderlandzku bardziej, niż do tej pory myślałaś. Ja też wpadłam w tę pułapkę. Zakochałam się w tym kraju niemal piętnaście lat temu, kiedy przyjechałam tutaj po raz pierwszy. Zakochałam się w ludzkiej mentalności i sposobie życia, w celebrowaniu wieczorów, wspólnych wypadach na karty, w pełnych ogródkach piwnych i w wesołym hoi! wymawianym pewnie przez nieznajomych.
Przez jedną krótką chwilę w życiu myślałam, że trafiłam do najwspanialszego miejsca na świecie. Zapragnęłam tu zostać, zamieszkać na stałe, cel ten stał się obsesją, motywacją i popędzał mnie do działania, zdawania kolejnych stopni naukowych, każde słowo pracy licencjackiej, magisterskiej przybliżało mnie do wyjazdu z Polski. Przybliżało mnie do Niderlandii.
Mieszkam tutaj od ponad pięciu lat na stałe. Z miłości do kraju zostało już chyba tylko jakieś przywiązanie i nostalgia… Delikatny uśmiech, który pojawia się na mojej twarzy, kiedy myślę o tamtych dniach jest jakiś taki smutny i niewyraźny. Tak, jak smutne i niewyraźne są moje wspomnienia. Coś poszło nie tak, nie umiem znaleźć sobie tutaj miejsca, a Polska coraz częściej zaprząta moje myśli. Zderzyłam się ze ścianą, ale czyż nie na własne życzenie?
Kultura i historia Niderlandii fascynuje mnie od kilkunastu lat. Znam wiele ciekawostek i zwyczajów, rozumiem różnice, a w niektórych kręgach uchodzę wręcz za eksperta od tego kraju. I mimo tak doskonałej bazy zapomniałam o jednym. O najważniejszym.
Żeby wiedzę wdrożyć w życie. Tak łatwo to napisać. I tak łatwo mówić to innym. A kiedy przychodzi zmierzyć się z tym samemu okazuje się, że polskość siedzi w Tobie bardziej niż myślisz, że to wszystko, co przez lata słyszałaś i widziałaś w Polsce zakorzeniło się w Tobie tak bardzo, że nie potrafisz w pełni otworzyć się na nowe. Nie potrafisz w pełni żyć. Nie umiesz celebrować tego, co zauroczyło Cię w tym kraju. Nie potrafisz się przełamać, wziąć głębokiego wdechu i w pełni zanurzyć się w tej kulturze, w tych zwyczajach. A kiedy wchodzisz między wrony musisz krakać jak i one.
Zapomniałam. A może nie, możliwe, że po prostu zbyt ciężko było mi wyjść poza strefę mojego komfortu, otworzyć się na gezellig z całą jego otoczką. Nie, bo w głowie wciąż jestem tylko małą Polką, która jest zagubiona, rozdarta i tak naprawdę nie wie, czego w życiu chce.
Oh, jakież to polskie! Romantyczne porywy wypisywane na emigracji, pełne łez i opisów przyrody epopeje, pełne smutku i żalu wiersze, a wszystko w tęsknocie za Polską. Tak, łatwo jest chwalić Polskę na emigracji. Usłyszałam to ostatnio od bliskiej mi osoby.
Zabolało. Tak, bo z jakiegoś powodu opuściłam ten kraj, jak uczyniło to wielu przede mną. Musieli, czy chcieli, nieważne, tęsknota za krajem wciskała im pióra w ręce i pisali. Ah, jak pięknie pisali! Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, Kto cię stracił. Tymczasem, przenoś moją duszę utęsknioną Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych; Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem, Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem. No i ok, Polska jest wspaniała, ale można pielęgnować polskość i nie żyć po polsku. Nie powielać tego, od czego się uciekło, a wypracowywać nowe, w zgodzie ze sobą, bez balastu historycznego. Możesz, a nawet oczywiście powinnaś, pamiętać o swojej przeszłości, ale nie powinnaś w niej żyć.

Zamknij te drzwi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *