coffeewriting.nl Simona
PISANINY,  REFLECTIONS

#SMELL OF MORNING COFFEE

Był dzień zupełnie taki, jak dziś. Siedziałam nad Odrą i ściskałam w ręku kubek termiczny z resztką kawy. Gdzieś w oddali przejeżdżał pociąg śpieszący się donikąd, a ja patrzyłam jak małe krople deszczu uderzają o taflę wody. Myśli, które kotłowały się w mojej głowie nie dawały mi spokoju, czułam, że era Opola powoli się dla mnie kończy, jednocześnie nie miałam pojęcia co dalej robić ze swoim życiem. Myślałam o Holandii, niespełnionych miłościach i drogach, w które nie skręciłam. O miejscu, w którym jestem, o miejscu, w którym będę i w końcu o tym, jak do tego miejsca dojść.

Wiedziałam jedno – niderlandzka mentalność wdarła się w mój umysł pochłaniając wiele z mojej wrodzonej polskości. Nie chciałam się śpieszyć, nie chciałam żyć na później, chciałam oddychać, kochać, jeść, tańczyć i żyć!
Kofeina, która powoli dawała o sobie znać w moich żyłach niejako zmusiła mnie do zmiany pozycji. Ruszyłam wzdłuż brzegu rzeki w stronę wyspy Bolko. Deszcz wzmagał się, ale mój humor był tak podły i ponury, że zdawałam się tego nie zauważać. Przyśpieszyłam kroku. Wzrokiem omiotłam plac zabaw ukryty za drzewami. Mimowolnie pomyślałam o tym, kiedy byłam tu ostatni raz. I z kim. Uśmiechnęłam się. Czas iść dalej.

Dorosnąć.

Dziś myślę o tym dniu i mimowolnie uśmiecham się. Wtedy postawiłam niemal wszystko na jedną kartę i mimo że decyzja, którą wtedy podjęłam nie doczekała się ziszczenia to jednak jakoś osiągnęłam cel, który sobie wtedy założyłam. Nie tak, jak chciałam to zrobić. Ale czasem nie chodzi o drogę, ale o sam cel. I nieważne jak, ważne, że.

Ważne, że mam to, o czym marzyłam. Nie, nie dostałam tego od życia. Sama na to pracowałam – decyzjami, modlitwą i uśmiechem w trudniejsze dni. Ciężko pracowałam, by pewnego dnia powiedzieć, że teraz nie mam już niespełnionych marzeń.

I choć chciałabym powiedzieć, że teraz mam cele, to nie jest to prawda. Teraz dryfuję niczym zagubiona gdzieś łódka, od jednego brzegu do drugiego, tańczę, kiedy wieje wiatr, tkwię na mieliznach, kiedy mnie tam zaniesie i grzebię się w marazmie, bo nie mam sił, by sama ruszyć z miejsca.
Gdzieś w oddali śpiewa Bocelli, obok miarowo oddycha mój syn. W domu unosi się już zapach kawy, mojego rytuału, odkąd zostałam mamą i ustaliłam z Dzieckiem nasz rytm dnia. Wspólny mianownik tamtych dni opolskich i mojego niderlandzkiego życia – kawa, która wciąż smakuje mi tak samo. Wciąż sprawia, że czekam na nią z niecierpliwością każdego dnia. Tylko jedna dziennie.

Jedno tylko – już nie działa tak samo. Kofeina nie pcha mnie, nie sprawia, że chcę biec przed siebie. Donikąd.
Dorosłam, kofeina mnie uspokaja. Piję kawę, relaksuję się, uspokajam, planuję resztę dnia.

Od jakiegoś czasu wciąż natrafiam na podsumowania – czy to na instagramie czy na blogach. I to podsumowania w stylu „Kiedy miałam lat piętnaście to myślałam sobie, że… A dziś mam lat trzydzieści i wszystko inne jest…

Jutro będę mieć prawie trzydzieści lat. I kiedy patrzę na to, co sobie myślałam, kiedy miałam piętnaście lat, to… To dokładnie wszystko to osiągnęłam! Może poza jedną rzeczą – nie napisałam żadnej książki.

Simona Zacha Niszczak Coffee Writing 7 - #SMELL OF MORNING COFFEE

Kiedyś myślałam, że tak po prostu wyszło, że nie miałam szansy, że posłuchałam innych, że nikt mnie nie wspierał. Dziś patrzę na to inaczej – widocznie nie chciałam tego dostatecznie mocno. Nie poświęciłam na to czasu wbrew wszystkim, tylko zmieniłam priorytety na takie, jakich oczekiwano, lub jakie wydały mi się wygodne. Łatwo jest obarczać innych rozżaleniem za swoje decyzje. Mogłam iść na przekór wszystkim, nie miałam dość sił. Tak wybrałam.

Każdy z nas jest kowalem swojego losu. Wiele, wiele razy usłyszałam to zdanie w życiu. Dlaczego więc tak trudno nam wziąć odpowiedzialność za swoją historię i za swoje decyzje? Rozczarowanie dniem dzisiejszym to przyjemna decyzja dnia wczorajszego – wieczór przed telewizorem lub na pintereście zamiast kreatywnego pisania. Rozmowy prowadzące donikąd zamiast zakasania rękawów.
Trudno przyznać nam się przed nami samymi, że to nasza wina.

Mnie zajęło to mnóstwo czasu. Niemal dziesięć lat, zanim doszło do mnie, że zamiast walczyć, kłócić się i płakać mogłam po prostu po cichu robić swoje.
Może teraz jest już za późno?

Z okazji moich urodzin, które zamierzam jutro świętować chcę życzyć Wam, żebyście, tak, jak ja czuli się spełnieni w życiu. Patrzyli na to, co osiągnęliście i byli z tego dumni i byli za to wdzięczni. A jednocześnie, żeby jeden nieznośny cel wciąż był niezrealizowany. Żeby szarpał delikatne struny i przypominał o sobie, kiedy będzie Wam za dobrze 😉 Życzę Wam, żeby wciąż coś Was gnało do przodu. Bo do tych należy jutrzejszy dzień, co nowych pragną zdobyczy.*

Simona Zacha Niszczak Coffee Writing 3 - #SMELL OF MORNING COFFEE

Pisząc te słowa słyszę jak Riedel śpiewa, że pamięta dobrze ideał swój, kiedy marzeniami żył sobie jak król i jak dużo by dał, by przeżyć to znów. I do głowy przychodzi jeden cytat z filmu biograficznego o Ryśku Riedlu –

Nigdy nie przestawaj marzyć. Jak człowiek nie marzy nie żyje.

I tego Wam życzę – marzeń i ich realizacji






* via Adam Asnyk ‘Dzisiejszym idealistom’ (przeczytacie go tutaj, bardzo polecam ten wiersz).

4 komentarze

  • Teodozja

    Życzę Ci z całego serca, abyś napisała książkę, bo masz dar pisania. Od tej pierwszej książki zacznie się wszystko od nowa, masz wiele do przekazania czytelnikowi. POWODZENIA

    • Coffee Writing Simona

      Dziękuję Ci bardzo za komentarz, to bardzo miłe. Jak zapewne sama wiesz ciężko jest wrócić do czegoś, co się kochało i znów robić to na takim poziomie, jak kiedyś. Poprzeczka ustawiona jest już bardzo wysoko.
      Będę pisać, obiecuję.

  • Mama

    Wiem o tym,że napiszesz książkę i to nie jedną. Twoje pisanie, Twój styl jest bardzo dojrzały. Zawsze będę Cię wspierać jeśli tylko mi na to pozwolisz. Bardzo Cię kocham ❤

    • Coffee Writing Simona

      Dziękuję Ci za ten komentarz. Wiem, że będziesz mnie wspierać i też Cię kocham.
      Dziękuję również za pochwałę mojego stylu pisania. Staram się, by był jeszcze lepszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *