CoffeeWriting Simona
PISANINY

#DZIWNE RELACJE VOL. 2

On nie wplątał się w konflikt z prawem, ona nie zdobyła Nobla. Wbrew oczekiwaniom nie wygrał mistrzostw, ona nie zrewolucjonizowała świata medycyny. Najważniejsze, że wciąż byli razem. Wciąż mogli bezkarnie wchodzić sobie nawzajem do łóżka, sypiać obok siebie bez konsekwencji i marzyć, że to drugie wykona pierwszy krok. Nadal mieli całe życie przed sobą, nadal mogli rozmawiać na każdy temat… Przychodził co wieczór, by posłuchać jej głosu, cieszył się, że nie ocenił jej po pozorach, że dał jej szansę. Mógł ją sklasyfikować wiele razy, ale mimo, że preferowała inny styl życia, miała inne poglądy i ideały była dla niego bardzo ciekawa, była fascynująca, wszystko w niej go pociągało…

Wciąż marzyła o tym, czego nie mógł jej dać – o białej sukni, o dużej rodzinie, o życiu dzielonym wspólnie… Wiedziała już, że nie może tego od niego oczekiwać, ale za każdym razem, kiedy do niej przychodził jakaś jej część czuła się bezpiecznie, czuła, jak karmił ją swoim ciepłem. Chciała być choć trochę do niego podobna, beztroska i inteligentna, o tak, uważała go za kogoś o niezwykłej inteligencji i doświadczeniu życiowym. On lubił jej trzeźwe spojrzenie na świat, mimo, że obawiał się jej ułożonego planu, panicznie bał się struktur lubił jej schematyczność. W ich przypadku przeciwieństwa się przyciągały, stanowiły odrębne części jednego atomu… Od zawsze czuli, że jest między nimi niezwykła więź, ale miłość nie była dla nich, to słowo było za mocne dla obojga, każde kochało to drugie na swój sposób, ale wciąż bali się mówić o tym głośno… Karmili się półsłówkami, zbywali, rozmawiali o rzeczach płytkich, zasypiając w jednym łóżku, czasem pod jedną kołdrą. Zbyt często był zbyt zrobiony, żeby jej dotknąć, była dla niego zbyt czysta i niewinna, była dla niego wzorem. Nie chciał jej w żaden sposób skrzywdzić.

Zdawała sobie sprawę, że wie o jej uczuciach, że jakikolwiek gest z jej strony może nadinterpretować… Nie chciała go płoszyć, zupełnie nie miała pojęcia, że on czuje to samo. Nie potrafili sobie pomóc, może nawet nie chcieli, woleli wieść ciekawsze życie singla wmawiając sobie i otoczeniu, że tak jest ok… Ale najtragiczniejsze było to, że nikt nie dawał im realnych szans… Nie widziano dla nich przyszłości, on nie pasował do jej bajki, ona do jego filmu. Ona była księżniczką w bajce dla dzieci, on był złym charakterem w filmie dla dorosłych. Nie chcieli wychodzić ze swoich bajek, ale każde na swój sposób szukało sposobu na poszerzenie horyzontów. I bardzo wierzyli, że pewnego dnia któreś z nich się przełamie.

Przyszedł do niej. Był pijany, ale czy kiedykolwiek był z nią trzeźwy? Mówił jej o rzeczach zupełnie nieważnych, ona próbowała prowadzić rozmowę na jego poziomie. Zasnął w jej ramionach, a kiedy obudził się rano jego usta odruchowo powędrowały do jej twarzy, zatrzymał się w ostatniej chwili, bał się, że im nie wyjdzie, nie chciał zranić siebie, nie chciał zranić jej. Odwrócił głowę myśląc nad tym, co właśnie chciał zrobić – zniszczyć wieloletnią, piękną przyjaźń. Jak mógł być taki bezmyślny? Opanował się i uspokoił, postanowił opuścić jej łóżko jak najszybciej, zanim uczucia wygrają w walce o ciało i przełamie barierę fizyczną.
Obudziła się przypadkiem. I w ostatniej chwili zatrzymała się, zanim pocałunkiem podziękowała za wspólnie spędzoną noc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *