Simona Zacha Niszczak
REFLECTIONS

ŚWIATŁA WRZEŚNIA

Budzisz się i w powietrzu czujesz zapach jesieni – pieczonej szarlotki z orzechami, suchych liści i ciastek dyniowych. Zrywasz się czym prędzej z łóżka i biegniesz do okna, żeby sprawdzić czy liście przypadkiem nie zrobiły się już czerwone lub żółte i czy można już zbierać kasztany. A przecież jeszcze wczoraj był sierpień, było przecież lato, jeszcze wczoraj jesień zdawała się jeszcze długo nie nadejść.

Wrzesień jednak dopiero się zaczął, a mimo to jesień powoli wdziera się do mojego domu i myśli. Jadąc do żłobka, czy do pracy widzę wystawione na sprzedaż dynie, bukiety lawendy czy liście, które powoli zmieniają kolory. Świat zdaje się zwalniać i przygotowywać do nadchodzącej zimy.
Powoli kończący się trzeci kwartał przypomina mi o kilku niezrealizowanych celach na ten rok, o czekającym mnie podsumowaniu, ale i o nowych początkach. Bo wrzesień to też swego rodzaju taki nowy początek. Gdzie zresztą podziały się te czasy, kiedy to właśnie ten miesiąc wyznaczał nowy rok? Gdzie podziały się czasy pakowania książek w papier i podpisywania zeszytów?

DSC 0520 - ŚWIATŁA WRZEŚNIA
DSC 0036 - ŚWIATŁA WRZEŚNIA

Moje nostalgiczne myśli biegną w stronę dawnej Simony i niemal ostatkiem sił powstrzymuję się, by nie poszukać któregoś ze swoich dawnych blogów (z takich „sławniejszych” (czyli takich, które ktoś czytał) to są dwa). A jednak – weszłam na swojego starego bloga… I spotkałam zupełnie inną Simonę – przygnębioną, pełną niewypowiedzianych emocji, Simonę, która bardzo wszystko przeżywała i której smutek czasem aż promieniował z tekstów. I wreszcie – przypomniałam sobie jak pisałam kiedyś – otwarcie, w pierwszej osobie, emocjonalnie i mocno, czasem były to opowiadania, a czasem mocne słowa krytyki. Wyrażałam swoje zdanie jasno i spokojnie.
Kiedy tak przeglądałam swoją starą (pierwszą) stronę czułam się jak w przytulnym domku – jak pod kocykiem przy kominku, czułam, że jestem u siebie. I zapragnęłam też tam wrócić, albo importować tamte posty tutaj. Tylko… po co?
Po co rozpamiętywać stare rzeczy, rozdrapywać rany (a tych było tam sporo), po co przeżywać dawne szczęście (kiedy jest tyle nowego?), po co wracać? Ja mam wspaniałą pamiątkę i całkiem niezłe źródło inspiracji oraz doskonały punkt odniesienia – zmieniłam się. Tamtego bloga pisałam nieprzerwanie przez ponad sześć lat, zaczynając jeszcze w liceum, aż po studia magisterskie. Później długo nic nie tworzyłam. Dlaczego? Po odpowiedź odsyłam na mój instagram – jest tam kilka wpisów na ten temat.

DSC 0021 2 edi - ŚWIATŁA WRZEŚNIA

Dlaczego tak nostalgicznie? Od jakiegoś czasu moje myśli powracają do przeszłości. Czytam więc tamtego bloga, wertuję dawny pamiętnik i szukam inspiracji. Szukam tej osoby, którą byłam kiedyś.
Która umiała pisać. I dla której poza pisaniem wiele rzeczy mogło nie istnieć.

I niech wrzesień będzie miesiącem zmian. Nowym początkiem.
A teraz lecę piec szarlotkę!

DSC 0488 2 - ŚWIATŁA WRZEŚNIA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *