Coffee Writing Simona
PISANINY

#CLAIRE I MĘŻCZYŹNI_ VOL. 03

W życiu Claire pojawił się Hon. Tak, oczywiście niemal z marszu pojawiły się spekulacje jakoby tych dwoje miało się ku sobie. Zwłaszcza, że przystojny, dobrze zbudowany i kochający sport bodyguard był bardzo w typie Claire Cotoure. Plus spędzali ze sobą mnóstwo czasu, można było zobaczyć ich biegających razem w parku, robiących zakupy, czy pijących kawę w najmodniejszych kafejkach. Nasz przypadkowy przechodzeń patrząc na tych dwoje rozmawiających wesoło od razu dostrzegłby chemię między nimi, kokieteria i seks niemal wisiały nad nimi w powietrzu. A gdyby przechodzeń podszedł bliżej do Pani Sędzi i spojrzał w jej oczy odnalazłby w nich spokój i spełnienie, co w ciągu ostatnich kilku lat nie zdarzało się często, żeby nie powiedzieć wcale. Obserwując ich dłużej przechodzeń stwierdziłby, że tych dwoje jest dla siebie stworzonych i że nie widział dotąd bardziej idealnej pary. No, nie licząc oczywiście Gabrielle i Marcina, ale oni byli w innym miejscu, spodziewając się drugiego syna, kilka lat po ślubie, z kredytem na dom i rodziną rozrzuconą po całym świecie. Patrząc na Claire i Hona nasz przechodzeń nawet nie pomyślałby o Gabrielle i Marcinie. Nie, kimże oni było wobec seksownej Claire Cotoure i jej ochroniarza Hona?

Sęk jednak w tym, że ani Claire ani Hon nie brali tego na poważnie. Owszem, miło było rozmawiać, mieć podobne zainteresowania i wiele wspólnych tematów. Cudownie było kochać się blasku księżyca na tylnej kanapie jego samochodu. Głośne orgazmy w jego ramionach paraliżowały całe jej ciało, były to najmocniejszy i najwspanialszy rodzaj przyjemności, jakiej kiedykolwiek doznała. Aczkolwiek jeszcze przyjemniejsza była świadomość, że oboje… są wolni. Że nie są niczym skrępowani, że jeśli tylko któreś zechce może spróbować z kimś innym, że to drugie zaakceptuje taki stan rzeczy, że nie ma zazdrości, miłości i innych tego typu problemów, które dotykają ludzi, którzy zbytnio się angażują. Układ ten odpowiadał obojgu, gdyż był niemal idealny w swej prostocie. Hon wynajął mieszkanie po drugiej stronie Scaldis, dokładnie naprzeciw apartamentowca Claire. Na co dzień mieszkali więc osobno nie zakłócając swoją osobą ułożonego życia tego drugiego, aczkolwiek, jeśli jedno z nich potrzebowało bliskości, czułości, czy po prostu dzikiego zaspokojenia żądz zapalało światło w głównym pokoju. W mieszkaniach naprzeciw było je doskonale widać. I był to jasny i widoczny przekaz „Chodź do mnie, nie chcę być samotna/ samotny”.

Kilka miesięcy później Gabrielle odebrała dziwny telefon.

‘Brielle? Musimy się spotkać’ zapłakana Claire obudziła przyjaciółkę o piątej dwadzieścia rano.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *