Coffee Writing Simona Niszczak
REFLECTIONS

NIE MUSISZ SIĘ MOTYWOWAĆ. JEŚLI NIE CHCESZ.

 

Delikatny, ledwo wyczuwalny zapach kawy wyrywa mnie z letargu. Nalewam jej trochę do filiżanki z zastawy od babci i smakując ją sięgam po telefon. Ukryte i bliżej niezdiagnozowane FOMO daje o sobie znać. Już na wstępie atakują mnie posty motywujące, im dalej w las, tym… Tak, zawsze mogłabym być bardziej… Wysportowana, niezależna, zorganizowana, pomocna. Zawsze mogłabym tez więcej… Ćwiczyć, zarabiać, robić, podróżować, mieć od życia… Tymczasem upijam kolejny łyk kawy i rozglądając się dookoła pytam sama siebie czyż życie nie jest piękne? I czy w sumie nie jestem zadowolona z tego, co mam?

“Idź własną drogą, bo w tym cały sens istnienia, żeby umieć żyć bez znieczulenia, bez niepotrzebnych niespełnienia myśli złych.”

Ciągle pytam sama siebie, czy umiem tak żyć. Czy umiem iść odważnie własną drogą bez tych właśnie niepotrzebnych niespełnienia myśli złych. Cóż… wcale czuje się źle z tym, że treści motywacyjne uważam za puste i nie wierze w magiczny klucz na zasadzie u mnie się sprawdziło wiec teraz powiem Ci jak masz żyć. Nie każdy chce mieć pracę zdalną, więcej pieniędzy czy nowszy samochód. Naprawdę są na tym świecie ludzie zadowoleni z życia. Jeśli nie jesteś, oczywiście – szukaj nowych rozwiązań, motywuj się i działaj. Możesz zmienić nawyki, przyzwyczajenia, sposób odżywiania, czy pracę. Jeśli tego chcesz.

Każdy, kto nie pragnie zmian i nie dąży do nich jest w głębi duszy zadowolony z tego, co ma. Często zdarza mi się obserwować ludzi. W pracy, w biegu, w sklepie, na drodze. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że Holendrzy są zadowoleni z tego, co mają i jak żyją. Tak, uśmiechasz się, słyszałaś zapewne o ich niebotycznych fortunach pokitranych na kontach i w skarpetach. Bo to ciułacze są i skąpcy (sami Holendrzy preferują określenie „gospodarni”)! Tak, możliwe, że wiele Holendrów ma spore oszczędności. Nie to jednak jest miarą szczęścia – zapewne to wiesz. Jeśli nie, to zazdroszczę, że Twoje problemy da się rozwiązać pieniędzmi.

Wydaje mi się, że sekret tkwi w zadowoleniu z małych rzeczy, pogodzeniu z losem, ale przede wszystkim w sile spokoju. Obserwuję ten kraj od piętnastu (!) lat. Nie ma tu presji ani na naukę i uniwersytety, ani na formalizację wszystkiego, co się da. Jeśli dziecko chce się kształcić może, ale jeśli nie – to spoko. I żaden rodzic nie ma na to wpływu. Nikt nie mówi Ci, jak masz żyć swoim życiem.

Pamiętam, że kiedy przyjechałam tu pierwszy raz byłam bardzo pozytywnie zaskoczona tym, jak pełne są wieczorami kluby, puby, ogródki piwne i restauracje. To była zwykła środa, może taka, jak dziś. Spacerowaliśmy po dusznym i głośnym Leiden jednocześnie podziwiając widoki i uważając, by nie wpaść pod koła czyjegoś roweru i tak dalej. W jednym z okiem zauważyłam kilka babć, które… namiętnie grały w karty! Próbowałam wyobrazić sobie swoją babcię grającą w środowy wieczór w karty w pubie, ale jakoś nie potrafiłam, mimo że moja wyobraźnia jest bardzo rozwinięta. Nie mogłam się nadziwić. Z drugiej jednak strony to dużo lepsze niż siedzenie samemu w domu i biadolenie nad swoim losem, czy bezmyślne śledzenie serialu.

Często myślę sobie, jak bardzo Holendrzy muszą cierpieć w tej pandemii, kiedy puby, kluby i restauracje są pozamykane, a oni muszą siedzieć w domach. Nie są uszczęśliwieni tą sytuacją i tymi obostrzeniami. Frustracja i niezadowolenie przewija się w rozmowach prywatnych, na forach internetowych, a nawet w radiu, czy telewizji. Ktoś im mówi, jak mają żyć.
Zresztą… Nikogo z nas pandemia nie cieszy. Nie skandujemy z pozytywami na nowe obostrzenia i jakoś niechętnie próbujemy się dostosować i odnaleźć. Możliwe, że dlatego tak uciekam od wszelkiej motywującej treści i zbytniego entuzjazmu na instagramie, czy facebooku. Jeśli Tobie się to podoba, spoko. Pamiętaj, że nie każdy myśli tak samo. Dajmy żyć innym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *